Ogłoszenie

Forum nieaktywne.

...ale może kogoś zainteresuje autorski blog jego twórcy: http://powidokisolipsysty.blogspot.com/

O co tu chodzi, czyli jak wytłumaczyć niewytłumaczalne. Wejdź, jeśli chcesz głębiej poznać (propagandę) forum. Uwaga! Silnie uzależnia!

Użytkowników prosi się o codzienne klikanie w toplisty (kliknij tutaj, aby zagłosować na wszystkie).

Wstępny nabór na mistrza (mistrzów?) gry!

#1 2012-08-14 19:42:06

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Birm

Próbę otworzenia oczu skutecznie udaremniło Ci jasne, poranne słońce, które nad Cordin musiało pojawić się całkiem niedawno. Zazwyczaj odwróciłbyś się na drugi bok i poszedł dalej spać, jednak... czy mógłbyś wrócić w objęcia Morfeusza po takim... no właśnie: śnie? Sny są spowite mgłą, przez która nasze umysły nie są w stanie przejrzeć, a to, co Cię właśnie spotkało, było niemalże namacalne. Miraż? Obłąkańcza wizja? A może: prawda?

Minęła dłuższa chwila, zanim twoje powieki mogły się rozchylić, a mięśnie - wprawić ciało w ruch.

Offline

 

#2 2012-08-15 20:26:35

Birm

Gracz

44276661
Zarejestrowany: 2012-08-12
Posty: 16

Re: Birm

Dłuższy czas walczyłem z ociężałością i zmęczeniem, jednakże po dłuższym czasie moje sklejone powieki dały za wygraną. Dźwignąłem się z łóżka, nadal nie bez pewnego wysiłku, zarzucając na siebie szmaty, które nosiłem jako ubranie. Sen dręczył moje myśli bez ustanku. Dostałem przydział... dlaczego? Sam stwórca udzielił mi krótkiej reprymendy, a zaraz po tym obudziłem się. „Masz robić to , co robiłeś” - no cóż, jestem pewien, że to zadanie nie sprawi mi najmniejszych kłopotów. Jednakże z pewnością nie przysporzy mi popularności... Otrząsnąłem się, aby wypełniać zadanie przede wszystkim muszę przestać o nim myśleć. Spojrzałem z troską na lutnię. Spoczywała bezwładnie w rogu zawszawionego, brudnego pomieszczenia, chwilę się zastanowiłem i... wziąłem ją ze sobą. Nie potrafiłbym bez niej wytrzymać dłuższego czasu.

Przypomniałem sobie o wczorajszym „targu”. To była deszczowa noc, naprawdę deszczowa noc. Cały przemoczony, w przeraźliwie zniszczonym, połatanym płaszczu zaszedłem do Cordińskich doków. Biegłem, wpychając swój instrument, jak i resztę skromnego dobytku głębiej w stare okrycie. Jeszcze tylko tego brakowało, aby to także kompletnie przesiąknęło wodą. Wreszcie, ujrzałem drzwi. Nie miałem pieniędzy, aby móc sobie pozwolić na nocleg w gospodzie, jednakże wbiegłem – potrzeba wysuszenia się była mocniejsza. Całe szczęście, wyrozumiały oberżysta pozwolił mi sprzedać swoje usługi – umiejętność gry na lutni. Taka dobroć nie zdarza się często, chociaż koncert wieczorem, w obskurnej spelunie nie należy do przyjemności.

Zszedłem na dół i znowu nawiedziły mnie słowa Stwórcy... tylko, czy to na pewno był Stwórca, nie senna mara? Podszedłem natychmiast do drzwi, nie miałem po co prosić nawet o piwo – byłem bez pieniędzy. Kiedy namaluje nowy obraz i znajdę kupca, inaczej sprawa się ma, jednakże teraz musiałem się obejść o pustym żołądku. Wyszedłem, stwierdzając, że swoim snem zainteresuje się dopiero wieczorem. Wówczas... zacznę wypełniać swoje zadanie.

Offline

 

#3 2012-08-15 22:10:42

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Birm

W końcu udało ci się pokonać ból mięśni i opuścić pomieszczenie. Już będąc na schodach udało Ci się stwierdzić, że karczma jest pusta. Cisza, jaka panowała w budynku była niemalże uciążliwa. Wczorajszego wieczora dźwięki pijackiej imprezy ledwo pozwoliły ci zasnąć. Teraz, w sali głównej spotkałeś tylko karczmarza, który nadal po tej zabawie sprzątał.
- Zapraszam ponownie... - pustym i zaspanym wzrokiem odprowadził cię do drzwi, lekko się kłaniając.

Nadal doskwierało ci niesamowite zmęczenie, zapewne spowodowane tym, że dawno nie zjadłeś porządnego posiłku, o braku wygodnego miejscu do spania i braku spokoju nawet nie wspominając. Jeżeli coś się nie zmieni, kto wie, ile dni jeszcze wytrzymasz?

Poranne morskie powietrze świetnie działało na pobudzenie. Było chłodne, wypełnione smrodem ryb. Dzielnica portowa to zdecydowanie nie jest najpiękniejsze miejsce tego miasta - brudne i puste. Na ulicy minęło Cię zaledwie kilku rybaków i bezpańskich psów. Ludzie pracy i zwierzęta nigdy nie śpią. I tak zaczął się kolejny dzień Twojego życia... Przypomniałeś sobie znowu o wizji. Może jest jeszcze jakaś nadzieja na zmianę?

Offline

 

#4 2012-08-16 21:50:49

Birm

Gracz

44276661
Zarejestrowany: 2012-08-12
Posty: 16

Re: Birm

Przechodząc przez zaspane ulice, towarzyszyły mi słowa z mojego snu. Szczególnie zapadł mi w pamięć fragment: „Nie minie cię nagroda...”. Złapałem się za brzuch, wygląda na to , że prawdziwy głód wreszcie mnie dopadł. Stwórca obiecał mi pieniądze, no cóż, było w tym mimo wszystko coś zabawnego, co kazało mi się roześmiać, jednakże nie zrobiłem tego. Tak właściwie, to czy coś mi szkodzi? To głupie, pracować dla kogoś, kto nawiedził cię podczas snu – powiedziała mi moja rozsądna strona. Jesteś głodny, nic się nie stanie, jeśli spróbujesz – stwierdziła ta część, która nagłe pojawienie się „tej istoty” w moim życiu przyjęła całkiem zwyczajnie, tak jakby to nie było kompletnie nic nowego. Której strony mam się posłuchać?

Westchnąłem, faktycznie nic się nie stanie. Nawet, jeśli poruszę temat na przedstawieniu, to co? Wysłucha mnie tylko kilka zapijaczonych, marynarskich mord. Ci ludzie nie mają żadnego pojęcia o Świątyni, religii i polityce, lecz cóż mi innego pozostaje?

I wtem sobie przypomniałem. Niestety, czy też stety, jestem także szczurem. To powinno mi pomóc w mojej misji. Wystarczy, że znajdę któregoś z moich przełożonych... tylko jak? Może powinienem poczekać do nocy, aby się z nimi spotkać? Tak, to chyba będzie najlepsze wyjście.

Potrzebowałem jedzenia, jedzenia i pieniędzy. Moją jedyną nadzieją będzie zapewne udanie się do samego centrum miasta. Brzydziłem się złodziejstwa, nie jest to fach jakim chciałbym się parać, jednakże żebractwo wcale nie było lepsze, chociaż z pewnością bardziej moralne. Udałem się pod świątynie Hairisa, wyciągnąłem lutnię i zacząłem grać. W końcu jestem tylko człowiekiem, muszę jakoś dotrwać do dzisiejszego wieczoru. Zaczepiałem także przechodniów, szczególnie, w razie możliwości wchodząc w dyskusję z funkcjonariuszami tego miejsca, prosząc o „co łaska”.

Offline

 

#5 2012-08-17 19:27:58

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Birm

Pieniądze - teraz tylko to Ci chodziło po głowie. No, może zaraz po jedzeniu, które twój żołądek narzucił jako główny temat myśli. Zresztą, ludzie dzielnicy portowej bardzo często te myśli z tobą dzielili. Bieda, jaka panowała w tej dzielnicy, napawa wręcz obrzydzeniem. Najgorszy był widok żebrzących dzieci, które, jak się domyślasz, były zmuszane do tego przez swoich rodziców. Obok nich: słabi, uliczni grajkowie i śmierdzące tanimi perfumami dziwki. I, oczywiście, sprzedawcy ryb.

Sceneria się nieco zmieniała, w miarę jak zbliżałeś się do centrum miasta. Ulice były niemalże puste, tylko niektórzy handlarze otworzyli swoje sklepy, czekając na pierwszych dzisiaj klientów. Dotarłeś pod świątynię Hairisa bez większych problemów. Ludzie nie byli zbyt łaskawi. W ciągu co najmniej godziny grania nie udało ci się zarobić nic, poza paroma siniakami, spowodowanymi rzuconymi w twoją stronę kamieniami.

Może rzeczywiście czas poszukać swoich przełożonych i zapytać o porządną robotę, dla porządnego szczura?

Offline

 

#6 2012-08-17 22:39:15

Birm

Gracz

44276661
Zarejestrowany: 2012-08-12
Posty: 16

Re: Birm

Westchnąłem, co prawda nie był to pierwszy raz, kiedy widziałem takie rzeczy jak rzucanie kamieniami, nienawiść i obrzydzenie tłumu napawały mnie od zawsze odrazą, jednakże, mimo wszystko była to moja pierwsza okazja, kiedy mogłem uczestniczyć osobiście w takim wydarzeniu. Dotknąłem swojego brzucha, nie zamierzałem się płaszczyć przed byle mieszczuchami, nie będę ich błagał o marny grosz, o nie. -Ty także jesteś owym „mieszczuchem” - wyrzuty sumienia zaatakowały natychmiastowo, czy kiedykolwiek pomogłeś biedakowi, który znalazł się w podobnej sytuacji? - Pokręciłem z przeczeniem głową, zaciskając mocno pięści, jeszcze tego zabrakło, aby mój własny umysł mi przeszkadzał.

Wstyd za mnie, mimo wszystko był jednym z uczuć, które towarzyszyły mi nieustannie. Miałem, jak i nadal mam własne problemy, lecz dla mych skrupułów nie stanowiło to żadnego problemu. Czasami zdawało mi się, jakby mój umysł szedł własnym torem, ignorując moją własną osobę, kompletnie nie zwracał na mnie uwagi. Otrząsnąłem się gwałtownie, zdając sobie sprawę, że już od pewnego czasu stoję w miejscu, wpatrując się tępym wzrokiem naprzeciw.

I wtem przyszła mi myśl. Duma musiała odejść, do wieczora jeszcze dużo czasu, w dzień ciężko mi będzie znaleźć inne szczury, lecz to nie ważne. Po pierwsze, skierowałem się do najbardziej zaludnionego punktu w mieście, czyli do samego jego centrum – w końcu najciemniej zawsze pod latarnią. Przede wszystkim szukałem kogoś, kogo mogłem rozpoznać z wyglądu, oczywiście tylko jeśli to możliwe. Moje poszukiwania z pewnością mogły potrwać długo, na pewno dłużej niż sam bym sobie tego życzył. Obserwowałem cały teren jak najdokładniej. Szukałem także osób zachowujących się nienaturalnie, można by było powiedzieć „Po szczurzemu”. Rzecz jasna, mogłem także skierować się do najbliższej ciemnej uliczki, jakie to moi koledzy po fachu szczególnie sobie umiłowali, jednakże nie miałem broni, a chuderlawy, bezbronny mężczyzna w ślepej uliczce był prawdopodobnie najlepszym celem dla wszelkiej maści szubrawców i bandytów. Pozostało mi więc najbardziej oczywiste wyjście – karczmy, tawerny i puby. Jeśli czegoś szukasz, nie ma lepszego miejsca do rozpoczęcia misji. Naturalnie, nie myślałbym o przyjściu do zaludnionej, popularnej miejscówki, tak więc ponownie zmieniłem swój kurs na mniej uczęszczane ulice, jednak nadal nie należące do obskurnych, przechodząc przy tym do najbliższej tawerny.

Offline

 

#7 2012-08-18 19:04:26

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Birm

Chadzając ulicami nie spotkałeś nikogo znajomego, ani nikogo, kto by zachowywał się "po szczurzemu", cokolwiek miałoby to znaczyć. Także tłok nie był tak gęsty, jak przewidywałeś - do godzin szczytu zostało jeszcze trochę, bądź co bądź, czasu.

Dotarłeś wreszcie na skraj dzielnic mieszkalnej i portowej. To tutaj stała, całkiem popularna wśród szubrawców i złodziei, przez co także wśród szczurów, knajpa - Pod Złamaną Strzałą. Miałeś nadzieję spotkać tutaj kogoś, kto cie odeśle do odpowiednich osób.

Wewnątrz było jeszcze w miarę pusto, tylko kilka miejsc było zajętych. Twarze zaś były znajome, już kiedyś widziałeś tych ludzi w karczmie. Mogłeś się tylko domyślać, że, tak jak Ty, są szczurami. Najciekawszą twarzą była jednak twarz barmana. Hedrik Reevousteel, właściciel knajpy, a także jedna z wyżej postawionych osób w organizacji. Mimo, że go dobrze nie znałeś, to dobrze pamiętałeś. To on zarekrutował cie i przyjął w szeregi organizacji. Wysoki, masywnej budowy ciała i o silnym zaroście. Nawet bez blizny po oparzeniu, zajmującej połowę jego twarzy, wyglądałby groźnie.

On także mógł mieć dla Ciebie jakąś pracę. Nawet jeżeli nie miał akurat żadnego zlecenia, zawsze był skory zapłacić za sprzątanie w swojej knajpie. Może warto jego zapytać i jakieś zajęcie "godne szczura".

Offline

 

#8 2012-08-18 22:20:27

Birm

Gracz

44276661
Zarejestrowany: 2012-08-12
Posty: 16

Re: Birm

Wszedłem do tawerny pewnym krokiem, a to, przyznaję, nie zdarzało mi się często. Odruchowo obejrzałem się, mimo że były to tereny jak najbardziej znajome, nie mogłem także powstrzymać się przed machinalnym pociągnięciem nosem i starciem warstewki kurzu, o ile tylko taki tam się znalazł, z jednego ze stolików, a następnie przyjrzeniem mu się z krytycznym spojrzeniem. Zapewne jestem już ostatnim człowiekiem, który zna znaczenie słowa czystość – stwierdziłem oczywiście nie na głos, gdyż takie orzeczenie mogłoby się źle skończyć dla mojej osoby. Nagle przypomniałem sobie o innych osobach, popijających piwo, czy też inne trunki przy karczemnych stołkach. Uśmiechnąłem się do nich życzliwie, życzliwość była to jednak fałszywa, jako że jestem pewien, że bandyci, których ja także byłem częścią, z pewnością nie mają do mnie takiego samego stosunku, a już na pewno nie po szopce, którą odegrałem po wejściu. Prychnąłem, rzecz jasna także w myślach, poprawiając się. Teraz już nie jestem ich częścią... jestem Odszczepieńcem. To słowo dziwnie zabrzmiało, nawet w moich myślach. Sam nie wiem, kiedy stwierdziłem, że chory sen był prawdą i przestały mi przeszkadzać słowa Stwórcy. Zapewne gdybym nie uznał się za członka tej organizacji, to nadal nie dałyby mi spokoju.

Radość znikła z mojej twarzy, kiedy powoli zbliżałem się do karczmarza. Usta co prawda nadal były rozciągnięte w uśmiechu, jednakże oczy stały się ponure, zimne. Było to spojrzenie człowieka, które rezerwowałem tylko dla tego mężczyzny – znaczyło „mam do ciebie sprawę, i możesz być pewien, że nie chodzi mi o napicie się twojego ohydnego piwa”. Ja zresztą każde piwo uznawałem za podłe. Moje kubki smakowe nie mogły uznać tego trunku. Mimo to, od czasu do czasu zdarzało mi się wypić kufel szczerozłotego płynu. Doszedłem do lady, unosząc głowę w górę, aby móc spojrzeć przełożonemu w oczy, kryjąc obrzydzenie na widok jego twarzy. Dla postronnych ta cała scena musiała wyglądać zabawnie. Niski i chuderlawy jegomość podszedł do barczystego właściciela baru, no i na dodatek zaraz zamierza z nim rozmawiać niczym równy z równym, chociaż dzieliła ich wielka przepaść – nie mówiąc już tylko o wzroście, a także o pozycji.
-Hedriku, nie wiem czy mnie pamiętasz, acz jestem twoim... ach, chrzanić to. - Postanowiłem zrezygnować z oficjalnej pozy, jaką próbowałem przybrać za pierwszym razem. Znam podstawowe savoir vivre rozmowy, jednakże w przypadku rozmowy ze szczurem uznałem, że powinienem z niego zrezygnować. - Szukam roboty. - Z pomocą krótkiego skinienia głowy zapytałem się: „Możemy porozmawiać na zapleczu?”. Otóż przypomniałem sobie słowa mojego przydziału, wyższy rangą szczur mógł mi zdecydowanie pomóc i chociaż małe były szanse, że faktycznie wydobędę od niego jakiekolwiek informacje, to zawsze warto spróbować.

Offline

 

#9 2012-08-19 16:17:55

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Birm

Twój zmysł estetyczny bardzo nie ucierpiał, kiedy wszedłeś do karczmy. Już kompletnie zapomniałeś, że karczma Hedrika jest jedna z najczystszych w mieście, serwujących także najlepsze piwo... Wywyższający twoją osobę popis sprawił więc tylko, iż inni goście w karczmie spojrzeli się na ciebie jak na co najmniej psychicznie chorego. Łachmaniarz, uliczny grajek... "dlaczego nie obudziłeś się w Bulerbyn, tylko w takim chlewie, księżniczko?" mówiło spojrzenie jednego z nich. Musiałeś sam przed sobą przyznać - mistrzem w robieniu pierwszego wrażenia to Ty nie byłeś. Poczułeś, jak się lekko zaczerwieniasz na twarzy. Przez głowę przeszłą ci nawet myśl, że lepiej by było, gdybyś pozostał przy świątyni ze swoim instrumentem...

Barman rzucił ci w twarz pogardliwym spojrzeniem, kiedy próbowałeś odbyć z nim wzrokową walkę psychologiczną. Błyskawicznie przyparł cie do stojącego obok krzesła. Tak, Hedrik nie był człowiekiem, który lubił wywyższających się i próbujących się z nim mierzyć szczurzych podrostków.
- Zachowujesz się, jakby wychędożył cię królewski, złoty smok. Ciebie już do końca popieprzyło, co, Birm?
Barman, niemalże ignorując twoją obecność, zabrał się do wycierania kuflów.
- Mam wiele ciekawych robót. Dla ciebie najodpowiedniejszą będzie... posprzątanie mojej piwnicy. Pasuje? Wpadnie w twoje lepkie rączki trochę złota. A i przynajmniej nie będziesz się nudził, i może mniej denerwował ludzi.

Offline

 

#10 2012-08-19 21:37:34

Birm

Gracz

44276661
Zarejestrowany: 2012-08-12
Posty: 16

Re: Birm

Przyznaję, gdybym tylko nie odwrócił głowy na znak udawanego wstydu, to roześmiałbym się głośno. Może i zachowałem się, jak król tego smutnego świata, jednakże specjalnie mi to nie przeszkodziło. Mimo wszystko, czułem pewną dumę na myśl, że pewnie jeszcze pewien czas będę obiektem rozmów wśród owych ludzi, wspominany jako „cholerny laluś”, aż wreszcie, po miesiącu, czy też dłuższym czasie, stanę się miejską legendą, postrachem kiepskich knajp, który chodzi od jednej do drugiej, sprawdzając stan ich czystości. Ta wizja zmusiła mnie do powstrzymania kolejnego ataku śmiechu. Większość z nich mnie znała, tak więc nieszkodliwe wybryki zapewne nie robiły im różnicy. Sam uznaję, że nie jest w tym nic złego. Może i dla „tych z zewnątrz” mogło to wyglądać jak pokaz niesamowitej arogancji, jednakże dla mnie samego nie miało to z bezczelnością... no dobrze, nie należę do ludzi szczególnie taktownych, ale kto by się tym przejmował? Ludzie, to tylko ludzie – powspominają, pogadają i wreszcie zapomną.

Kiedy moje oczy napotkały złowrogie spojrzenie barmana, odsunąłem się, byłem na tyle głupi, by robić sobie wrogów wśród wszystkich ludzi, z którymi kiedyś może mi się zdarzyć współpracować, ale to był Hedrik Reevousteel, mimo że to on mnie zwerbował, gdyby ktoś kazał mi go zdefiniować, powiedziałbym – kawał drania. To nie był człowiek, z którym można by było wymieniać cały czas słodkie spojrzenia. Rzecz jasna – nigdy nie opisałbym go takimi słowami, gdyż, jak już wspominałem, nie chciałbym mieć w nim wroga. A poza tym, dostarcza mi roboty, więc nie mogę marudzić.
-Szefie, znasz mnie. Nieszkodliwy aktorzyna odstawił równie nieszkodliwe przedstawienie. Małe obsesje i odchylenia jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Zaśmiałem się, tym razem na głos, jednakże śmiechem ponurym, tak jakby wymuszonym.

Naturalnie, nie uszedł mojej uwadze fakt, że zignorował moją prośbę rozmowy, postanowiłem jednak natychmiast zabrać się do pracy, gdyż nie sądzę, aby wywieranie nacisku na mojego przełożonego było czymś stosownym. Przedtem biorąc wszystko, czego bym potrzebował do roboty, ruszyłem po schodach na dół, zabierając się do pracy. Nie spodziewałem się niczego wymagającego zbytecznego wysiłku po tym, jak już zbadałem dokładnie stan czystości na górze. Zdecydowałem się, że do rozmowy zabiorę się dopiero po skończonej pracy.

Offline

 

#11 2012-08-20 22:57:58

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Birm

Bez trudu znalazłeś odpowiednie "środki czystości" potrzebne do zaprowadzenia porządku w piwnicy. W końcu, nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz tutaj sprzątasz. Pierwszy raz jednak kazano ci posprzątać piwnicę... domyślałeś się, że strasznie zabrudzona nie może być. W jakże wielkim błędzie byłeś.

Kiedy pomieszczenie oświetliło słabe światło naftowej lampy, o mało co nie rzuciłeś się do ucieczki z obrzydzenia. To pomieszczenie wyglądało, jakby nie było używanie od co najmniej kilku wieków. Szczury, karaluchy, pajęczyny, kurz... Po chwili zorientowałeś się, że Twojej nodze wspina się ogromny pająk. Odruchowo uderzyłeś go szczotką, a ten padł, tworząc gustowną plamę zielonej, owadziej krwi, na ścianę, i miałeś nadzieję, że tam pozostanie.
- Widzisz... - usłyszałeś za sobą znajomy głos karczmarza - Kiedy kupiłem ten budynek, był w opłakanym stanie. Doprowadziłem go do porządku, omijając jednak to pomieszczenie. Było bezużyteczne, ale wpadłem na pomysł, żeby otworzyć tu prywatną salę do wynajęcia, jeżeli... wiesz o co mi chodzi.

Tak, to nie był najlepszy dzień w twoim życiu. Przebiło to nawet historię z poślizgnięciem się na wymiocinach i wpadnięciem do ścieków, po której śmierdziałeś jak... zgadza się, ściek, przez dobry tydzień.
- Ah! I uważaj na szczury. Ostatni zjadły mi psa. Znaczy... tak sądzę. Bo znalazłem po nim tylko czaszkę. Dobra z niej, holipka, popielniczka jest teraz...

Jak to mówią, bez pracy nie ma kołaczy! Nie miałeś najmniejszych wątpliwości: znalazłeś sobie zajęcie co najmniej do wieczora.

Offline

 

#12 2012-08-21 00:02:41

Birm

Gracz

44276661
Zarejestrowany: 2012-08-12
Posty: 16

Re: Birm

To „holipka” zszargało mi cały wizerunek Hedrika jako wielkiego, złego szczura. Teraz widzę go jako wielkiego, poczciwego Hagrida o.o

No cóż, jedyne co mi pozostało, to westchnięcie. Moje serce ogarnęła jednak pewna niepewność i przygnębienie, i to nie wcale na myśl o wspomnieniu ścieków, chociaż przyznaję, wolałbym zapomnieć o tym jak najszybciej. Czułem coś niepokojącego na myśl o niebezpiecznych gryzoniach, które zagryzły psa mojego zleceniodawcy, a chociaż nigdy go nie widziałem, mógłbym przysiąść, że małe to bydle nie było. Nie miałem przy sobie żadnej broni, tak więc musiałem się zdać na swoją wątpliwą odwagę, no i własny umysł.

Rozejrzałem się po całym pomieszczeniu, sprawdzając jakich jest rozmiarów i wreszcie zabrałem się do roboty. Na początku utorowałem sobie drogę wśród licznych pajęczyn i najróżniejszego gnoju. Dobiłem także pająka, rzucając go następnie w róg pomieszczenia oraz sprzątając ślady jego krwi. Spoglądając na truchło, miałem niespokojne przeczucie, że do wieczora z jednego trupa zrobi się całkiem wysoki pagórek, obryzgany malowniczo zieloną krwią, z pojedynczymi odnóżami owych stawonogów. Mimo woli, wzdrygnąłem się, gdyż taki widok w mojej wyobraźni dosyć mocno zszargał mój gust estetyczny.

Intuicja podpowiadała mi, abym znalazł coś, co było bronią albo przynajmniej mogłoby mi za takową służyć w potyczkach z tym całym paskudztwem, czającym się zapewne na chude ciało biednego Birma. Kto wie, kiedy ostatnio to wszystko mogło jeść od czasów psa Hedrika? To nie było odpowiednie miejsce dla mnie, lecz co mi pozostało? Brnąłem dalej w brud, przy okazji dokładnie patrolując całe pomieszczenie. Lampę zawiesiłem na kiju od szczoty, co jakiś czas zatrzymując się i dokładnie sprawdzając teren, zwracając szczególną uwagę na różne stawonogi, chcące zatopić kły w moim ciele.

Offline

 

#13 2012-08-22 18:15:22

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Birm

Piwnica nie należała do ogromnych, sprzątałeś już większe w swoim krótkim, bądź co bądź, życiu. Pomieszczenie o kształcie prostokąta było wypełnione beczkami, i skrzyniami, o nieznanej zawartości. Oczywiście, pomijając pajęczyny... Powinieneś się uwinąć do wieczora. Wtedy może dostaniesz wreszcie normalną pracę i, nareszcie, coś zjesz.

Zacząłeś się przebijać przez pajęczyny. Po drodze zabiłeś kilka tuzinów pająków i dobiłeś całkiem sporo zawiniętych w ich sieci owadów. Góra, stworzona ze zwłok, pajęczyn i zielonej krwi stawała się coraz większa... trach! Poczułeś, jak coś rozkrusza się pod Twoją stopą. Z przerażeniem w oczach spojrzałeś w dół, żeby stanąć twarzą w twarz z... kością? Podniosłeś nadłamaną, starą kość. Z początku przyszło ci do głowy, że to kość psa, ale... była większa, grubsza i na pewno nie należała do jakiegoś czworonoga.
- Ach!... Znalazłeś ją! Kość Haglla... Biedny Hagll... Wyrwał tę kość żywcem z jednego z gości karczmy, rzecz jasna, z całym goleniem... Poczciwa Psina...

Wyrwał... cały goleń?! Co to był za pies?! A co gorsza, co to za szczur, co tego psa ot tak zabił, zostawiając tylko czaszkę? Kupiec wyrwał Ci kość z ręki i postawił wiadro pod nogami.
- Masz. Będzie ci łatwiej wynosić śmieci - i poszedł na górę.
Bez pracy nie ma... kołaczy... gdzie ten szczur? Dźwięk ocierającej się o podłogę stali wypełnił pomieszczenie. Z bezpiecznej odległości, karczmarz rzucił ci jeszcze sztylet.
- Jakby co, to broń się!

Offline

 

#14 2012-08-22 23:45:57

Birm

Gracz

44276661
Zarejestrowany: 2012-08-12
Posty: 16

Re: Birm

Sztyletu z pewnością nie można by było zaliczyć do prawdziwej, porządnej broni, lecz, no cóż, lepsze to niż nic, tym bardziej w mych rękach, w których „coś większego” mogłoby mi zaszkodzić bardziej, niż owemu wielkiemu monstrum, co to się czai w ciemnościach owej piwnicy. Zważyłem go w dłoniach, przekładając ostrze następnie do lewej dłoni. Nie zamierzałem go chować, co to, to nie! Otóż nie ważne jest, ile razy miałby mi się nie przydać, a ten jeden raz, kiedy mógłby uratować mi życie. Zabrałem się do dalszego sprzątania, albowiem co mi innego pozostało? Nie zamierzam się kulić ze strachu, jedynie na widok przeklętego golenia.

Jakaś część mojego umysłu, zapewne ta mądrzejsza, podpowiadała mi, abym wszedł na górę i rzucił tą robotę w kij, najlepiej razem z owym psim gnatem, który zaprzątnął moją głowę, jednakże nie mogłem z taką łatwością zapomnieć o głodzie. No i wrodzona ciekawość – to między innymi ona utrzymywała mnie w tym miejscu. Postanowiłem wynieść część syfu, który dotychczas się nagromadził. Nie chciałbym przebywać w tym pomieszczeniu ani chwili dłużej, a światło dzienne na pewno mi nie zaszkodzi, a nawet zapewne ukoi me nerwy.

Już dawno to do mnie dotarło, zresztą, musiałbym bym kompletnym idiotą, abym jeszcze nie zrozumiał, że owa szkarada, która pewnie chętnie uczyniłaby ze mnie swój posiłek, nie była żadnym szczurem. Miałem także pewność, że do Hedrika także to pojął, lecz dlaczego miałby ubrudzić swoje własne ręce krwią owego potwora? Właśnie od takich zadań jest Birm, niewydarzony szczur, głodny jak cholera, szukający zarobku właśnie u niego. Co jak zginie? No cóż, jego ciało będzie się powoli rozkładać w pięknej, zafajdanej piwnicy karczmy Hedrika Reevousteela, a świat nawet tego nie poczuje. Ba, nawet nie zaswędzi go jego wielka rzyć! Rzadko się wytrącałem z równowagi, a to był niestety jeden z takich momentów. No nic – pomyślałem i kontynuowałem sprzątanie piwnicy, która w niektórych fragmentach może i mogła uchodzić za czystą.

Offline

 

#15 2012-08-27 20:33:17

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Birm

Powietrze, które zaczerpnąłeś, wychodząc na zewnątrz, niemalże zawróciło ci w głowie. Karczma nie była najmilszym miejscem, jakie mogłeś sobie wyobrazić. Szczególnie jej piwnica - duszna i chłodna zarazem. Nawet nie wspominając o przyjemnym zapaszku stęchlizny. Warunki do pracy, jak się okazało, idealne. Jedyne o czym marzyłeś, to wyjście z tego miejsca jak najszybciej. Pajęczyny - robale - kurz - gryzonie - śmieci - pajęczyny - robale... w końcu wpadłeś w swoisty trans sprzątanie tego obrzydliwego miejsca.

Swoją drogą, ciekawe, co Hedrik miał na myśli, mówiąc "prywatna sala do wynajęcia". Pewnie jakieś nielegalne, szczurze interesy. Pomieszczenie idealne do takich celów.

Z transu wyrwał cię dźwięk przewracających się skrzyń. Odruchowo chwyciłeś sztylet i zwróciłeś się w stronę jednego z rogów pomieszczenia. W głowie pojawiły się wizje rozrywanego przez przerośniętego szczura ciała, lejąca się krew, łamane kości i zdobiące ledwo co umytą ścianę wnętrzności... tak. Wpadłeś w paranoję. A przecież to tylko zjadający ogromne psy szczur!... przynajmniej taką miałeś nadzieję.

Offline

 

#16 2012-08-29 23:03:51

Birm

Gracz

44276661
Zarejestrowany: 2012-08-12
Posty: 16

Re: Birm

Dzisiaj krótko, ale tak jakoś wyszło

Odruchowo cofnąłem się pod ścianę, ramiona zaczęły mi powoli drgać z powodu podniecenia, więc ścisnąłem mocniej broń, w drugą rękę łapiąc... kij od miotły. Biedny grajek nie jest najlepszym kandydatem do walk z przerośniętym monstrum. Ten strach... a może to nie jest strach? Stwierdziłbym raczej, że nerwy, jakby trema, tylko wielokroć mocniejsza od tej, którą artysta czuł, zanim wyjdzie na scenę. Długi drąg zakończony wieloma chudymi witkami zapewne nie był najlepszą tarczą, lecz jakie pojęcie mógł mieć o tym Birm, który swoje jedyne doświadczenie wojenne zdobył, spoglądając, najlepiej z większej odległości, na karczemne moczymordy, raz po raz podbijające sobie oczy. Wyciągnąłem kij naprzód, niby kopie rycerską, sztylet trzymając blisko siebie. Kiedy poczułem na plecach chłód muru, prędko oceniłem swoją sytuację, sprawdzając jak daleko mam od siebie miejsce ucieczki, czyli drzwi piwnicy. Gotów byłem rzucić się na bestię z nożem, lecz powstrzymałem się. Czekałem jedynie, aż stwór wyłoni się z cienia i będę mógł realnie ocenić moje szanse, gdyż obraz, który podpowiadała mi wyobraźnia – ogromnego szczura, zdzielonego przez spróchniały kij, wydawał mi się niestety zabawny.

Offline

 

#17 2012-08-31 22:38:46

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Birm

Z przerażeniem w oczach i czułością w plecach przytuliłeś się do ściany. Ona jednak odpowiedziała tylko chłodem. Była także nieco mokra... nie. Nie mokra. Bardziej precyzyjne jest tutaj określenie: klejąca się.

Wydałeś z siebie dziwnie piskliwy dźwięk, kiedy jedno z pudeł z wielkim impetem spadło ze stosu. Po tym nastała przeraźliwie cicha... cisza. Stałeś tak chwilę, oczekując chociażby najmniej istotnego zdarzenia... Kiedy zdecydowałeś się na heroiczną wyprawę do stosu skrzyń, zorientowałeś się, że pudło, które przed chwilą spadło na podłoże się rusza. Kolejne pięć minut spędziłeś na rozważaniu, czy podejść bliżej, czy nie.

Ogromny szczur, który zmaterializował się w Twojej głowie miał trzy szczęki, osiem łap i... osiemnaście par oczu? Po chwili doszedłeś do siebie. Na bogów! To TYLKO szczur. Pożerający psy wielkości człowieka szczur, ale nadal szczur!

W końcu, po długich godzinach walki z samym sobą udało ci się dotrzeć do poruszającej się skrzynki... czy starczy ci odwagi, aby rzucić się w nieznane i spojrzeć, co kryje się w bramce numer jeden?

Offline

 

#18 2012-08-31 23:18:34

Birm

Gracz

44276661
Zarejestrowany: 2012-08-12
Posty: 16

Re: Birm

Ogarnięty strachem zbliżyłem się do skrzyni, podszedłem na bezpieczną odległość, przez następną chwilę wahając się. Obraz mojej wyobraźni wydawał mi się śmieszny, ale czy podania już nie takie szkaradztwa opisywały? Smoki, mantykory czy wiwerny... no cóż, te zabijane przez mężnych rycerzy bestie to tylko sny bardów, a nawet jeśli nie, to wyrośnięty szczur do owych mitycznych stworzeń zaliczać się nie mógł, a ja za zabicie stwora nie dostanę ręki królewny, ba! Nawet nie będę miał materiału na balladę – bo cóż to za opowieść o malarzu, który sprzątając piwnicę zabił potwora kijem od miotły? Westchnąłem, nawet jeśli pieśni nie napiszę, to tak, czy siak, załatwić sprawę muszę.

Oddaliłem się nieco, wyciągając do przodu kij, używając go do odwrócenia pudła i jak najszybciej tylko mogłem, odskoczyłem, aby tylko mnie nie ugryzło, czy też jakaś macka nie złapała – kto wie, co tam może siedzieć. Miotłę wyrzuciłem do przodu – nie będzie mi już potrzebna, a za to chwyciłem mocniej sztylet, który przez cały czas trzymałem przed sobą.

Starałem się odsunąć jak najdalej tylko mogę, aby mieć odpowiedni czas reakcji. Birm niestety nie był wojownikiem i nie potrafił w jedną chwilę zareagować, chociaż jako szczur umiał się zamachnąć bronią – doświadczenie nauczyło mnie tego, że jest to przydatna umiejętność.

Offline

 

#19 2012-08-31 23:39:28

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Birm

Przypomniała ci się w tym właśnie momencie pieśń o miłości pewnego marynarza do miotły. Usłyszałeś ją w karczmie, pewnego słonecznego dnia... pieśń jak pieśń. Szkoda tylko, że była ekstremalnie szczegółowa, jeżeli chodzi o sprawy łóżkowe owej pary. Niemniej jednak, pieśń ta była tak abstrakcyjna, jak i sytuacja, w której się zaraz znalazłeś...

Wyciągnąłeś przed siebie miotłę. Powoli, delikatnie i precyzyjnie rozpocząłeś operację na otwartym pudle... i jest! Po chwili dzielący cię od krwiożerczej bestii przedmiot głucho uderzył o ścianę...
bestii...
krwiożerczej...
Ale że co?!

Mysz spoglądała na ciebie pytającym wzrokiem. Przekrzywiła głowę, mierząc broń, którą ściskałeś w dłoni. Po chwili mysz znalazła się tuż pod twoimi stopami, wyciągnęła łapki w górę, jakby chciała się do ciebie... przytulić?!

Przepraszam, gdzie tutaj jest wyjście? Pomyślałeś, sparaliżowany kompletnie. Naprawdę wielu rzeczy się spodziewałeś... ale tego? Co tu, u diabła, się dzieje?! Gdzie moja epicka walka ze smoczym szczurem i piętnastu głowach?!

Offline

 

#20 2012-09-01 00:25:46

Birm

Gracz

44276661
Zarejestrowany: 2012-08-12
Posty: 16

Re: Birm

Spojrzałem z uniesionymi brwiami na tą malutką mysz. Czy ja naprawdę zaczynam mieć świra i to piwnicowy gryzoń był moją bestią, której tak się bałem? W sumie każdy artysta jest, w mniejszym, czy większym stopniu, szalony. Oprócz Birma, byle szczura wiodącego swoje nudne, ponure życie. Wyczekiwałem od dawna na tą chwilę, aż pewna część mojego umysłu pójdzie innym torem i teraz już rozumiem. Ta mysz, to znak. Znak od stwórcy, abym otworzył się na rzeczy nienormalne. Uśmiechnąłem się, biorąc białe, słodkie zwierzątko na ręce, trzymając je na długość ręki przed twarzą.

Ogarnęły mnie także pewne wątpliwości. Czy to naprawdę ta mała mysz tak zatrzęsła całą skrzynią? Odłożyłem ją ostrożnie na ziemię. Otóż, nie ważne jak urocza była, musiałem dokończyć sprzątanie, no i znaleźć ową bestię, czającą się zapewne między rozległą warstwą śmieci i pudeł.

Spojrzałem podejrzliwie na Eliasza – otóż tak nazwałem swoje zwierzątko. Bestia, czyhająca na swoje ofiary pod zupełnie nieszkodliwą postacią, niczym wiedźmy z podań, zwabiające niewinnych mężczyzn do swoich siedlisk, gdzie ci kończą swój żywot. Jednakże nie mogłem uwierzyć, aby to on zagryzł wielkiego psa, dlatego też orzekłem:
-Zostań tu – I ruszyłem do dalszego sprzątania, zachowując czujność i spoglądając w tył co pewien czas. Naprawdę mam obsesję – pomyślałem, lecz kompletnie mi ten fakt nie przeszkadzał.

Offline

 

#21 2012-09-01 00:43:35

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Birm

Eliasz spojrzał na Ciebie tylko zaciekawionymi, czerwonymi oczkami. Białe futerko lśniło w delikatnym świetle naftowej lampy... po chwili bestia wskoczyła, wbrew twojej woli, na ramie. Uczepiła się swoimi pazurkami i nie chciała już zejść. Położyła się i z zaciekawieniem rozglądała się po pomieszczeniu. Chyba Eliasz nie miał w planach grzecznie czekać na podłodze... grzeczne czekanie na ramieniu wydawało mu się ciekawszym pomysłem. Nie czekając na zbędne oklaski nieistniejącej widowni, zabrałeś się za sprzątanie.

Praca ciągnęła się w nieskończoność... chociaż z nowym towarzyszem wydawała się przyjemniejsza. Mysz popiskiwała radośnie, kiedy do niej mówiłeś. Zupełnie, jakby cię rozumiała!

I tak oto... praca została skończona. Pomieszczenie, dosłownie, lśniło.
- Świetna robota! - karczmarz poklepał cię po ramieniu, z którego przed chwilą mysz ewakuowała się do kieszeni spodni. - No, zasłużyłeś na zapłatę. Chodź na górę, zjesz coś, a potem możesz zająć pokój i się przespać. Już wieczór.

Offline

 

#22 2012-09-01 01:03:47

Birm

Gracz

44276661
Zarejestrowany: 2012-08-12
Posty: 16

Re: Birm

-Dziękuje, Hedriku - Odpowiedziałem, już z większym szacunkiem, do przełożonego. W końcu nic tak nie mogło poprawić moich mojego stosunku do niego, niż oferta wiktu, który oczywiście przyjąłem z chęcią. Przez cały dzień nic nie jadłem, a do tego ciężka praca przyprawiła mnie o prawdziwy głód.
-Tak przy okazji... może porozmawiamy potem o... tym i owym? - Zapytałem się, formując zdanie w ten sposób, aby znaczenie było jednoznaczne, musiałem w końcu przedyskutować nasze ciemne interesy. A do dyskusji było naprawdę dużo.

Zabrałem się do jedzenia z łapczywością, która z pewnością nie pasowała do człowieka z obsesją na punkcie czystości. Uznałem, że lepiej będzie, jeśli Eliasz pozostanie w mojej kieszeni. Nie żebym miał do niego jakąś urazę - po prostu Hedrik nie postrzega mnie jako człowieka w pełni zrównoważonego po szopce, którą odstawiłem rankiem. I mimo, że mi to nie przeszkadzało, to nie chciałem ponownie pogorszyć sobie jego zdania o mnie.

Podziękowałem także za nocleg, przechodząc do mojej izby. Oczywiście, nie zająłem się natychmiast próbą zaśnięcia, acz uczciwie czekałem, aż mój szef mnie odwiedzi i będę mógł z nim spokojnie porozmawiać.

Ostatnio edytowany przez Birm (2012-09-01 01:15:52)

Offline

 

#23 2012-09-01 03:15:03

 Eliasz

Suchy Królisiowy Potwór | MG

9608730
Zarejestrowany: 2012-06-21
Posty: 199

Re: Birm

- Hm... - Hedrik stał w zadumaniu nad ladą, kiedy ty przy niej pochłaniałeś posiłek. - O tym pogadamy rano. Jeżeli naprawdę chcesz jakąś robotę. Sądzę, że się dogadamy. Teraz muszę posprzątać knajpę i samemu iść spać.
Karczmarz wyjął coś zza lady i rzucił na nią. Mieszek zabrzęczał, jak się domyślałeś, złotymi monetami.
- Spisałeś się, nie sądziłem, że uda ci się to zrobić w zaledwie jeden dzień. Gratuluję. Chociaż chyba najlepszą nagrodą jest to, że w ogóle żyjesz...

Kiedy skończyłeś posiłek, Hedrik pokazał ci twój pokój - przynajmniej na tę noc.
- W środku masz belę z wodą, powinna być jeszcze w miarę ciepła. Umyj się... zdecydowanie Ci się przyda.
Tą delikatną uwagą, jakobyś miał capić kozłem, Karczmarz pożegnał cię. Chyba był to jeden z tych delikatnych sposobów na powiedzenie "dobranoc".

Eliasz zapiszczał z wnętrza kieszeni. Po chwili z niej wyskoczył i zapakował się prosto na łóżko, zaraz obok poduszki... czyż on nie jest słodki?

Offline

 

#24 2012-09-03 20:31:54

Birm

Gracz

44276661
Zarejestrowany: 2012-08-12
Posty: 16

Re: Birm

Podziękowałem raz kolejny, ale w końcu dobroczyńcy się nie odmawia – tym bardziej po hojnym datku jakim mnie obdarzył. Obejrzałem się po moim pokoju i chociaż posiadłość szlachecka mi potrzebna nie była, to więcej do życia mi nie było potrzeba i mimo że zdarzało już się, aby zleceniodawcy lepiej mnie gościli, to po dniach spędzonych bez dachu nad głową o niczym lepszym pomarzyć nie mogłem.

Spojrzałem na siebie, zaczynając od rąk i stóp, na których od odkurzania pomieszczenia osiadła gruba warstwa brudu. To był szok, chociaż bywało już, że wyglądałem gorzej, ale to nie wyglądem się przejmuję, acz samymi zanieczyszczeniami, dlatego też natychmiast wpakowałem się do balii, wybierając najwygodniejszą pozycję, spojrzałem za to na mój „nowy nabytek”. Teraz, kiedy leży tak niewinnie w łóżku, nie mogłem uwierzyć, że to właśnie tą mysz uznałem za rzekomą bestię.

Znów przypomniały mi się słowa z mojego snu, czy tej nocy stwórca także mnie odwiedzi? Zrozumiałem, że nie poczyniłem żadnego kroku ku spełnieniu jego żądań, zajęty swoją własną robotą, jednakże noc jest długa – a moją domeną jako szczura jest właśnie noc. Teraz jednak potrzebowałem snu, aby znaleźć odpowiedź na moje wątpliwości.

Offline

 

Copyright © 2012 Śmiertelna Opowieść

Reklama | Misja forum | Kontakt | Prawa autorskie | Współpraca | Inspiracje | Poprawność językowa | Prywatność | Administracja | PBF?

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
darmowa rejestracja w minecraft www.fizjoterapiant.pun.pl różne kawały śmieszne mylenie słów choroba www.ebase-fm.pun.pl